Tym razem od razu jak dojechałem do domu zabrałem się za ćwiczenia. I to był błąd :)
Ale cóż...
Zabrałem się w pierwszej kolejności za Split Lunge. Wydawało mi się co to takiego lajtowe ćwiczenie. Ale się pomyliłem troszkę :) Po 10 powtórzeniach już czułem ból w nogach. Pomyślałem sobie że nie dam rady, ale jakoś powoli z jakimiś większymi przerwami zrobiłem. Strasznie mnie zmęczyło to ćwiczenie...
- SPLIT LUNGE MAX - 100/300 sek z *
Po 5ciu minutach przerwy zabrałem się za Poseidona.... Nie lubię tego ćwiczenia... Podczas kolejnego Poseidona będę się starać zrobić już go z gwiazdka o ile będę miał tyle siły...
- POSEIDON - 5'38" bez *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz